Niemcy mieli do osądzenia 7 milionów zbrodniarzy wojennych. Naturalnie ich nie powiesili - tylko dali sobie spokój

Wczoraj zawieszono strefę Shengen.

Niemcy mówią już wprost, co myślą o "akcji" Angeli Merkel, która sprowadziła humanitarną katastrofę na Niemcy - posłuchajcie, bo tego nie nada TVN:

https://www.youtube.com/watch?v=YoEu0ljjbfw

Ale było oczywiste, że Niemcy oskarżą Polaków o rasizm.
Także wczoraj, "Die Welt" zapytało więc "Czy Europa Wschodnia nie ma wstydu?" i zaczęło obrabiać głównie Polaków.
 
OSKARŻENIA PSEUDO-HISTORYKA
JANA T. GROSSA

Kryzys humanitarny - został wykorzystany, aby ustami amerykańskiego "historyka" Jana T. Grossa - ponowić oskarżenie Polaków o współudział w Holocauście. Cytuję: ""ohydne oblicze Polaków pochodzi jeszcze z czasów nazistowskich. "W tym przypadku historia nie jest żadną metaforą. Wręcz przeciwnie: korzenie postawy wschodniej Europy, która teraz pokazuje swoje ohydne oblicze, biorą się bezpośrednio z drugiej wojny światowej i z czasów tuż po jej zakończeniu.
Polacy byli nie bez racji dumni z oporu, jaki stawiali nazistowskim okupantom, ale faktycznie podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców".

W dalszej części wywodu, pan Gross polewa Niemców ACE czyli wybiela ich tak, że chlor wyżera podłoże: "Po zakończeniu wojny Niemcy, ze względu na denazyfikację przeprowadzoną przez aliantów i ich odpowiedzialność za planowanie i realizację Holocaustu, nie mieli innego wyboru jak rozprawić się ze swoją zbrodniczą przeszłością. Był to długi i trudny proces, ale niemieckie społeczeństwo, które było świadome swoich historycznych zbrodni, nauczyło się stawiać czoła moralnym i politycznym wyzwaniom, jakim jest też obecny napływ uchodźców"

Przeczytajcie całość, tylko na spokój:
http://www.dw.com/pl/die-welt-czy-europa-wschodnia-nie-ma-wstydu/a-18712036

No cóż, pan Jan T. Gross stawia dwie fałszywe tezy, aby przepchnąć lewy wniosek, że jesteśmy niesolidarne i niehumanitarne łobuzy.
 Liczy na niewiedzę, zarówno Państwa - jak innych społeczeństw w Europie.
... albo żyje w rzeczywistości równoległej, choć czasami ma przebicia do naszej - to też możliwe.

NIEMCY ZACHODNIE NIE PRZESZŁY
DENAZYFIKACJI

Po pierwsze: Niemcy tzw. Zachodnie nie przeszły denazyfikacji.
Odwrotnie.

Pan Szymon Wiesenthal skupił się na łowieniu nazistów na innych kontynentach, ponieważ wszelkie zabiegi, aby osądzić morderców, którzy się schronili na terenie Niemiec, zakończyły się niepowodzeniem (teraz nie wiem, gdzie mam w domu jego książki, wrzucę kawałek przy okazji).

Notabene: na liście Wiesenthala nie było Polaków.
http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/687601,Lowca-nazistow-By-morde...

Moja teza jest taka, że Niemcy odbudowali kraj zbrodniarzami, gdyż nie mieli innych specjalistów. Już jesienią-zima 1945 zaczeli więc obejmować w Niemczech stanowiska burmistrzów znani gestapowcy i SS-mani. A potem... awansowali..

     

Angielski prokurator w Norymberdze oszacował, że Niemcy mają 7 milionów zbrodniarzy wojennych do osądzenia.
Większość z nich schroniła się w brytyjskiej i amerykańskiej strefie okupacyjnej, gdzie SS-mani mieli racje żywnościowe 2-3 razy wyższe niż ludność na terenie Polski, żywiona przez UNRRA (są oficjalne raporty, które porównują kaloryczność, głos w tej sprawie zabierał brytyjski premier i amerykański szef UNRRA podczas wizyty w Europie).

Gros (nomen omen) tych bandytów - wrócił do obiegu politycznego, gospodarczego i administracyjnego Niemiec bez żadnego osądu.

Ukarano nikły odsetek winnych - nieodmiennie pod silnym naciskiem światowej opinii publicznej. A w przypadkach, gdy dochodziło do procesu.... Może dam przykład 20 lat po wojnie uniewinniono grupę pielęgniarek, które zastrzykami z fenolu zabijały dzieci, ponieważ.... te panie tylko "wykonywały rozkazy" (serio).

   

Może tak było dlatego, że osądu uniknęli hitlerowscy sędziowie (skąd my to znamy? - ach tu już chodzi o lustrację, ach, ach, dziwny zbieg okoliczności)
Załączam kilka przykładów, spod palca. Mam potężny zbiór przykładów, które obrazują jak zbrodniarze wojenni przez dziesiątki lat po wojnie pracowali ku chwale Niemiec - być może trzeba zacząć je cyklicznie drukować.

Denazyfikacja Niemców nastąpiła tylko w NRD czyli radzieckiej strefie okupacyjnej. No i naturalnie w Polsce, gdzie powieszono przy okazji różnych pomagierów oraz kolaborantów - zbrodniarzy, którzy zresztą donosili tak samo na Żydów jak na Polaków oraz zabijali bez oglądania się na wiek, płeć i narodowość.

Wśród nich było zresztą nieproporcjonalnie (do przedwojennych proporcji ludności) wielu Ukraińców i Białorusinów (zgodnie z niemiecka polityką, która - tak wynika z materiałów z procesu w Norymberdze oraz procesu Adolfa Eichmanna w Jerozolimie w 1961 - oficjalnie bazowała na niechęciach pomiędzy grupami etnicznymi).

Przedwojenna Polska była przecież multi-kulti, więc wszyscy się żarli - ok. 30% obywateli nie było Polakami). Te łobuzy miały polskie obywatelstwo przedwojenne, więc na arenie publicznej bez zastanowienia są nazywani Polakami. Przypominam o Iwanie Masliju, zbrodniarzu-Ukraińcu, który po wojnie załatwił sobie nazwisko "Jan Masłowski", został w 1979 r. powieszony za zbrodnie wobec Żydów i Polaków  obecnie uchodzi za Polaka:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_os%C3%B3b_skazanych_na_kar%C4%99_%C5...

W książce, którą teraz piszę z Pawłem Tomczykiem (ukaże się pod koniec roku) - znajdziecie więcej takich obrzydliwych historii oraz nazwisk łotrów, których po 1945 r. powieszono za to, co zrobili swoim współobywatelom.
 
CZY GROSS ZAMIERZA
ZREHABILITOWAĆ EICHMANNA?

Kolejna teza, że Polacy podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców - jest nie tylko fałszywa.
Wymaga częściowej rehabilitacji Adolfa Eichmanna, scenarzysty Zagłady.

Eichmann został publicznie i bardzo starannie osądzony przez Izrael za niemieckie zbrodnie zorganizowane i indywidualne, a także za politykę wobec narodów okupowanych.
Była mowa o postawach Polaków, Ukraińców i Białorusinów.

Podczas procesu Eichmanna sporządzono różne - bardzo dokładne bilanse nt. Holocaustu, uściślono wyliczenia szacunkowo przyjęte w Norymberdze. Nie ma mowa o polskich morderstwach - chociaż jest mowa o morderstwach ukraińskich.
Zatem jak to jest: pan Gross obecnie pisze lepsze wydanie historii II wojny światowej niż kilkuset renomowanych prawników oraz badaczy? Chciałabym zobaczyć jego źródła.

W Jerozolimie dokonano też spisu nazwisk ok. 100 najbliższych współpracowników Eichmanna. To oczywiste, że tam nie ma ani jednego Polaka, bo i niby skąd?

Nie wiem, jak pan Jan T. Gross zamierza dokonać formalnej (częściowej) rehabilitacji Eichmanna - nie znam izraelskich procedur sądowych.
Nie wiem czy tu potrzeba rewizji nadzwyczajnej czy jakiegoś wznowienia procesu.

Żeby dowieść tezy, że Niemcy przeszły denazyfikację - trzeba się rozprawić ze zbiorem wycinków z gazet, który został mi po Ojcu. A przecież przede wszystkim są prace Głównej Komisji ds. Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce (obecnie IPN), które świetnie dokumentują temat - bo Polska ścigała zbrodniarzy

W każdym razie, dopóki pan Gross nie dopełni formalności - nie przejmujcie się niczym co powie. Kłamstwem nie wolno uzasadniać najlepszych racji.

Nie dajcie się wziąć na plewy. To manipulacja.

 

Ilustracje:

  • Wycinek 1 - Die Welt - i enuncjacje fałszerza historii, pana Jana T. Grossa.
  • Wycinek 2 - o karierze pana Reineharta, kata Warszawy (24-25 IX 1961, Dziennik Łódzki)
  • Wycinki 3 - 5 Dziennik Łódzki z okresu procesu Eichmanna (17-18 IX 1961, 14 IX 1961 Dziennik Łódzki) opowiadał  karierach hitlerowskich sędziów w zdenazyfikowanych Niemczech (RFN) - załączam przykłady z długiej, obfitej i fantastycznie udokumentowanej serii.
  • Wycinek 6 jest bardzo ważny; najważniejszy (Dziennik Łódzki, 9 XI 1965). Opowiada o niemieckiej aferze podsłuchowej: otóż człowieka, który opowiedział dziennikarzom o tym, ilu bandziorów hitlerowskich pracuje w niemieckich służbach specjalnych - skazano i złamano mu karierę. To tyle na temat niemieckiej denazyfikacji.

****
"Przyjaciół nikt nie będzie mi wybierał" - Andrzej Garczarek, Festiwal Piosenki Prawdziwej, 1980 r. Hala "Olivii" w Gdańsku - Pierwsza Solidarność:
https://www.youtube.com/watch?v=dutgGRbvXdw