(12) Komunikat dla...: Żydzi to azylanci, uchodźcy z płonącej Jerozolimy

http://konieczna.eu/12-komunikat-dla-zydzi-azylanci-uchodzcy-z-plonacej-...

List otwarty do resortowego dziecka, pani Anny Karoliny Kłys (12)

Żydzi to azylanci, uchodźcy z płonącej Jerozolimy

Zacznijmy od obrazka - to wycinek z 7 listopada 1936 r. z "Gazety Wegrowskiej".
To jest przypomnienie tzw. "planu Melchetta" - bardzo wpływowego polityka brytyjskiego pochodzenia żydowskiego, jednego z zarządzających strefą w Palestynie, który optował za integracją narodu żydowskiego na jego ziemi - za zakończeniem życia w diasporach europejskich.
 
To zresztą jedna z tych osób, która odesłała do Plastyny prawie 200 tysięcy brytyjskich Zydów (czyli niemal wszystkich), z tego powodu, ze prowadzili wlasną polityke, na ukos przez brytyjskie interesy. A on owszem był Zydem, ale był brytyjskim Żydem: kochał zarówno naród zydowski jak Wielką Brytanię, chciał jak najlepiej dla wszystkich. Lord Melchett w całej rozciągłości popierał polskie stanowisko w sprawie mniejszości żydowskiej - jego własne było nawet twardsze; przedstawiał je na arenie międzynarodowej. Znakomicie rozumiał, co to jest kryzys demograficzny.
Podobne stanowisko w sprawie polskiej (i własnej oraz brytyjskiej) zajmowała Francja - na obradach Ligi Narodów.
Francja miała przed nami pierwszeństwo: z tego kraju wyjechało do Palestyny więcej niż połowa Żydów.
 
 

 

Zbadajmy stan prawny.
Stanowisko w sprawie mniejszości żydowskiej przedstawił rząd Rzeczpospolitej m. in. w Lidze Narodów. Parokrotnie, pierwszy raz przed 1920 r. (bodaj w 1918), a ostatni w 1937. Lekko się zaostrzało w miarę jak narastał nasz kryzys demograficzny i gospodarczy. Z oczywistych powodów dyplomatycznych na forum nie było poruszane narastające zagrożenie wojną: ale w kuluarowych rozmowach o tym wspominano.

Otóż, Żydzi byli przez 2 tysiące lat azylantami.

Traktowano ich w Europie jak „uchodźców z płonącej Jerozolimy”: jak bezpaństwowców (– z tą poprawką, ze Fridjof Nansen swoje paszporty wymyślił dopiero podczas I wojny światowej, wczesniej ta formuła nie była nazwana).

Niemniej, Żydzi przez setki lat mieli w Europie status bezpaństwowców:
  • mieli ograniczone prawa obywatelskie, bo dostawali pobyt tolerowany;
  • byli w Europie – przez pokolenia, ale tymczasowo: czekali na odrodzenie swojego kraju, i tym właśnie wyjaśniali swój brak zaangażowania w sprawy każdego kraju pobytu, brak udziału w budowie i obronie każdego kraju pobytu od średniowiecza aż po czas współczesny;  nie asymilowali, nie ponosili ciężarów jak obywatele – bo byli w Polsce, we Francji, w Hiszpanii itd. jedynie tymczasem.

No ale nadszedł czas powrotu do domu – 

Odkąd powstała strefa w Palestynie – każdy Żyd ma swój kraj.

To stanowisko II RP nie dotyczyło tzw. polskich Żydów. Bo polscy Żydzi zostali zaproszeni przez polskich królów. To jak szlachectwo; przynależność do partii Rzeczpospolitej od wieków.
Zostali osadzeni na prawie magdeburskim. Przywileje, które dostali więc polscy Żydzi – były wyłącznie dla tych grup osadników i ich potomków, po wsze czasy. To nie były przywileje dla wszystkich Żydów pod słońcem.
 

Ostatni król Polski nazywał się Stanisław August Poniatowski i umarł w 1798 r. Potem już mieliśmy zaborców: żaden nie miał prawa, żeby nadać naszą ziemię.

Żydzi, zamieszkali po tej dacie na ziemiach historycznie polskich, nie mają przywilejów królewskich.
Dowód pobytu miał przebiegać w oparciu o księgi metrykalne gmin, drzewa genealogiczne, groby oraz np. hipoteki. To było w latach 20-30-tych XX wieku bardzo proste, chodziło raptem o 120 lat czyli 4-5 pokoleń. Dowód zresztą dotyczył środowiska, które kultywowało pamięć pokoleń: tego rodzaju dokumentacja była pod ręką w każdym tradycyjnym żydowskim domu.
 
Swiatowy Kongres Syjonistyczny uznał to stanowisko za antysemickie, ale w identyczny sposób jak Polska oceniała sytuację np. Wielka Brytania – i wysłała niemal wszystkich Żydów z Anglii do Palestyny.
To stanowisko wychodziło dokładnie z tych praw, na które Żydzi się powoływali jak Europa długa i szeroka od głębokiego średniowiecza az po czasy współczesne; nie wiem jak mogą być antysemickie argumenty, których używali sami Żydzi na własny temat i dla swojego dobra? Czy powrót do Ojczyzny, na którą się czekało 2 tysiące lat, nigdzie nie wrastając, z nikim się nie przyjaźniąc, naprawdę jest krzywdą?  Jeżeli tak, to dziwne.
 
Polacy wracając z wygnania po kilku latach szli całując przydrożne kamienie. Nasz Papież po kilku latach nieobecności w Polsce, pierwsze co zrobił – to ucałował naszą ziemię. 
Pewna grupa przedwojennych Żydów mówiła, że „miejsce prawdziwego Żyda jest w Palestynie”. Gdy patrzę na dzisiejszy Izrael wiem, że mieli rację. 
 
Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem
 
 
Mniejszość żydowska jest wyjątkowo niejednorodna. Jednak można swobodnie wyodrębnić pewną grupę. Także z powodów prawnych. To są ci ludzie, którzy przybyli do Polski po 1798 r.
 
Pani trąca sentymentalne struny, ale to są Pani struny, a nie moje.
Pani duje rzewliwe nutki, mówiąc o pradziadkach i prababkach.
Z pewnością mili ludzie, ale nie nasi wspólni, a ja nie muszę kochać obcych praszczurów.
 
Na pewno nie rozmawiamy przecież o tzw. polskich Żydach czyli naszych towarzyszach broni, poczuwających się do ofiar i obywatelstwa, którzy razem z Polakami walczyli o Niepodległość we wszystkich powstaniach i insurekcjach.
My mamy z polskimi Żydami wspólne geny, proszę Pani. Tam niektórzy piękni ludzie, a krew nie woda. To nasza rodzina, proszę Pani– może dalsza, ale wielka i dyskretna rodzina polska.
 

Nawet z wywiadów z panem (profesorem) Władysławem  Bartoszewskim oraz fragmentów Jego książek  - opublikowanych na stronach Kanadyjskiej Fundacji Dziedzictwa Polsko-Żydowskiego, a przeczytanych ze zrozumieniem, jednoznacznie wynika, że

http://polish-jewish-heritage.org/pol/onas.htm

  • ok. 3 miliony z ogólnej liczby 3,2-3,5 z 1939 r. to byli Żydzi bez żadnych związków z Polską i Polakami – którzy te związki konsekwentnie odrzucali.

  • w 95%  ich językiem był hebrajski, jidysz i nawet nie deklarowali znajomości polskiego.

Jeżeli znali polski,to go kaleczyli – do szkół polskich chodził nikły ułamek ich dzieci.

30-40% Żydów z Polski mieszkało na Kresach, ich rodzice i dziadkowie mówili po rosyjsku, a oni nie przestawili się na polski. Byli rosyjskimi, białoruskimi, ukraińskimi i niemieckimi Żydami, ale nie polskimi. Żaden nie był Jankiel, cichy wspólnik sędziego Soplicy, gość na weselu w rodzinie.

  • trafili na ziemie historycznie polskie, które potem weszły w skład II RP, drogą karnej deportacji-przesiedlenia z Rosji lub Niemiec w XIX wieku. I to najczęściej po połowie-pod koniec XIX wieku.

Nie pasowali do standardów protestantyzmu oraz prawosławia, więc Rosja i Niemcy się ich pozbyli. Szybko się okazało, ze nie pasują także do polskich standardów. Dzisiaj wiadomo, że nie pasują do standardów Izraela. Naprawdę, to są cudze problemy, a nie moje, proszę Pani.

 
Siłą do nas przywieźli te Panine prababki i pradziadków i siłą pomiędzy nami osiedlili.
Mowa o ludziach, którzy (w latach 30-tych) mieszkali w Polsce 1-3 pokoleń.
 

Polska nie była i nie jest ich Ojczyzną

 
To była ludność obca i wroga. Na własne życzenie. Bo sama się tak od początku określiła, a potem stanowiła; czy Pani uważa, że treść zapisków np. po hebrajsku stanowi tajemnicę w dzisiejszych czasach? – z tego ciągle uczą się dzieci w Izraelu, one przetrwały.
 

W Polsce nawet kobiety miały pełnię praw obywatelskich od Niepodległości. Co dopiero mniejszości.

Ale ta ludność kontestowała wybory – i nawet nie głosowała na własnych, żydowskich posłów. Podczas wyborów do Parlamentu w 1935 r., które nastąpiły kwartał po zajściach w Przytyku, po których Polska została oszkalowana - i kiedy to Żydzi podobno byli potwornie prześladowani w Polsce (w Niemczech chodzili 3 rok z Gwiazdą Dawida na ubraniu, mieli zakaz wykonywania szeregu zawodów i już zdaje się wchodził w życie zakaz posiadania, juz trafiali do obozów, ale cóż to jest wobec zbrodni Polaków, którzy postanowili im postawic konkurencyjne stragany na wiejskim jarmarku!) - liczba żydowskich posłów spadła z 7 do 4 – a i to na Nalewkach w Warszawie w czysto żydowskim okręgu przeszedł polityk, który zdaniem ortodoksyjnych Żydów – był…. antysemitą.

Żydzi mogli mieć własny klub poselski – 10% ludności powinno oznaczać 10% posłów. Czyli 44 posłów. To byłaby widoma siła polityczna. Ale demokracja tych 95% Żydów po prostu nie interesowała. Zamiast działać jak należy, woleli nieustannie skupiać na nas uwagę świata i psuć nam opinię oraz interesy. Takimi samymi opowiastkami jak Pani „reportaże”, w których zostały ominięte strategiczne szczegóły.

Innymi słowy – rzucali kamieniami, paląc opony, z wrzaskiem „Gevalt”, na znak że to im się krzywda dzieje.

Innymi słowy: nie korzystali ze swoich uprawnień demokratycznych - i w ogóle nie poczuwali się do obowiązków obywatelskich - tylko brutalnie żądali dla ciebie carskich przywilejów. Bo żądanie, żeby jako zbiorowość nie miec konkurencji - móc większości dyktować warunki w szeregu branż, i jeszcze nie podlegać przy tym kontroli społecznej ani krytyce to żądanie godne carów.

Żydowskie dziecko

Ma umierać z rodzicami

 
Ta ludność o której mowa, nie chciała oddać Polakom dzieci na uratowanie podczas II wojny. Słyszała Pani o wykładni gminy, że żydowskie dziecko ma zginąć z rodzicami, bo to lepsze niż ratunek w klasztorze? – bo ja mam ileś takich właśnie relacji, z których wynika głęboka kulturowa inność.
No i te dzieci zginęły z rodzicami. Ale pretensje o to proszę mieć do ich rodziców, a nie do mnie.
 
Ta ludność – w czas pokoju – tak samo nie liczyła się z lokalnymi zasadami i deptała naszą normę kulturową.
Pokąd ci pradziadkowie i prababki mieszkali tutaj, to na pewno nie myśleli, że ich kraj to Polska
 
Są żydowskie gazety z okresu, gdy powstawała Polska, tam jest wyraźnie napisane, co Żydzi sądzą o Polsce oraz Polakach, i dlaczego. Nieprzyjemne, i pełne nieprawdy jak Pani „Odezwa”. Juz na samym wstępie na "nie".
Są gazety żargonowe z międzywojnia, pełne takich samych kłamstw – sprzedawanych potem na cały świat.                                                                                                       
Ba, nawet są książkowe wspomnienia żydowskich działaczy socjalistycznych z kręgów Bundu, zdegustowanych i rozczarowanych zachowaniem ziomków-Żydów wobec Polski i Polaków.
 
Potrafię zrozumieć, dlaczego nienawidzili Polski. I wybaczam.
Polska to była ich Syberia, tragedia i wygnanie; opłakiwali raj utracony w Rosji oraz Niemczech.
Można tylko współczuć. Nas tak samo potraktowali: los niewolników.
 
Ale wybaczenie jest na gruncie duchowym. Nie obejmuje rezygnacji z polskich uprawnień ani zmiany priorytetów Polaków
Te niewolnicze sentymenty, które Żydzi żywili nadal, będąc już pełnoprawnymi obywatelami Rzeczypospolitej – stanowiły silny ruch odśrodkowy i utrudniały integrację społeczną – a potem stawały się coraz bardziej niebezpieczne dla naszej suwerenności.
 

Ten odłam Żydów – i na poziomie gmin i na poziomie szerokich mas szeregowych obywateli – żywił sympatie polityczne niebezpieczne dla Polski – i prowadził własną politykę – a nie była to polityka nastawiona na |dobro Polski oraz kraju w którym przebywali.

Aut aut, madame, my za tę ziemię zapłaciliśmy krwią.

 

Polacy odczekali

17 lat – całe jedno pokolenie

 
Największy odłam tej mniejszości od pierwszej chwili ostrzej się emancypował niż teraz haredi.
 
Ciekawe, jakby się poczuli obywatele Izraela widząc sztandary ISIS powiewające nad Hebronem w strefie żydowskiej czyli H2.
I słysząc, powiedzmy, że haredi w obronie tej flagi walą kamieniami oraz strzelają do żołnierzy izraelskich. (Żeby analogia historyczna była pełna, to musieliby być żołnierze Hagany).
 
Bo nas – Polaków spotkało właśnie coś takiego, po wielekroć – już w pierwszych dniach, latach wolności. A potem właściwie nieustannie.
Po 123 latach niewoli, z czego pod koniec wyroku wepchnęli nam do celi tę właśnie grupę Żydów.
 
 

Moi Przodkowie okazali maksimum tolerancji tym Pani pradziadkom i prababkom – a po 1918 r. ofiarowali swoim żydowskim współobywatelom na pojęcie, gdzie zaczyna się ląd, a kończy ziemia – całe 17 lat.

Dość, aby odchować jedno młode pokolenie i zobaczyć, czy z niego będzie pociecha.

 
W latach 20-tych nasza kwota emigracyjna była rzędu 10-15 tys. osób rocznie.
W kraju rodzinnym – Izraelu - mogli znaleźć pracę i chleb – u nas nieunikniona była nędza oraz konflikty narodowościowe; to nie służyło nikomu.

 

Od 1935 r. Polska nie miała złudzeń co do lojalności tej mniejszości – i twardo żądała zwiększenia kwoty rocznej do 30-40 tys. Żydów: to była liczba rocznego przyrostu populacji żydowskiej.

Sanacja chciała chociaż zahamować ten przyrost i wyregulować zachwiane proporcje demograficzne.

 
Populacja żydowska sięgała 8-10% ogółu, a jej współżycie ze wszystkimi pozostałymi narodami II Rzeczpospolitej było złe albo bardzo złe – i sytuacja wciąż się pogarszała.
 
A gdy wypłynęła kwestia różnych praktyk monopolistycznych mniejszości żydowskiej (ubój rytualny to był tylko przykład) zaczęło się robić gorąco.
100% straganów czyli pośrednictwa po wsiach i miasteczkach – oraz 80% sklepików w Warszawie, powiedzmy, to przykład numer 2. A jeszcze się ich znajdzie.
 
O, na przykład zamykanie sklepów na znak protestu (po wyroku w sprawie Przytyka) w miejscowościach, gdzie były wyłącznie żydowskie sklepy. Tak, tak. Tylko proszę się nie dziwić, ze w tamtych okolicach natychmiast wzrósł nacisk na otwieranie polskich sklepów.
 
Ale tę cegłę Żydzi sami sobie spuścili na głowę.
 

Emigracja to zawsze jakaś szansa

Prosiliśmy Ligę Narodów i Kongres, aby wyjeżdżała od nas młodzież, całymi rocznikami wg. dat urodzenia.

W ten sposób Izrael dostałby młodych ludzi do roboty, nam odpadłoby niebezpieczne komunizowanie tej młodzieży, a także narastające zachwianie proporcji demograficznych, a starcy dożyliby swoich dni w Polsce, na starych śmieciach, bez turbacji. Wszyscy mieliby dobrze.

Ten plan storpedował Swiatowy Kongres Syjonistyczny.

I to dwukrotnie: w 1935 r. i 1937 r.

Zajął w Lidze Narodów takie stanowisko, które pogrzebało szanse na ewakuacje z Polski tuż przed wojną – może nawet kilkuset tysięcy ludzi. Przepraszam, ale narastajace zagrożenie wojną w Europie było wtedy widoczne - a w Niemczech Zydzi byli już wyniszczani w obozach koncentracyjnych.

Kto wtedy wyjechał, ten się uratował.

A ponieważ liczy się tylko efekt, zauważę że gdyby 3 miliony Żydów spakowało się i wyjechało z Polski, której nienawidzili za całokształt i z którą nie chcieli współpracować - do Palestyny, to nie byłoby żydowskiego Holocaustu.

 
To wszystko są oficjalne inicjatywy. Jeżeli Pani pradziadkowie i prababki o tym wszystkim nie mieli pojęcia – to pretensje mogą mieć tylko do siebie. W II RP organizowano bezpłatne kursy języka polskiego. Były też szkoły dla dorosłych. Kto chciał, ten wiedział jak naprawdę jest. Nie był zdany na żydowskie gazety, które nie pisały o sytuacji międzynarodowej i po prostu oszukiwały Czytelników w podstawowej sprawie: ich bezpieczeństwa.
Pani doktor Henryka Frenkiel, wybitny lekarz - twórczyni znakomitego oddziału dziecięcego w szpitalu im. Anny Marii w Łodzi - specjalista co najmniej krajowej klasy -  gdy tylko wkroczyli Niemcy - zabiła swoją córke i popełniła samobójstwo. Na  pewno nie z lęku przed Polakami: miała tyle wdzięcznych rodzin pacjentów, że jej szanse na przezycie były stosunkowo wysokie, poza tym była spolonizowana. Miała wieksze szanse niż Pani ortodoksyjne prababki.
 
Ale pani doktor Henryka Frenkiel miała pojęcie, jakim zagrożeniem jest hitleryzm. I z tego, co wiadomo, po prostu nie zdążyła wyjechać.