(11) Komunikat dla zdrajców...: Fałszowanie historii narodów to najbardziej opłacalny biznes świata – tu jest większe przebicie niż na narkotykach; i przez całe pokolenia.

 

List otwarty do resortowego dziecka, pani Anny Karoliny Kłys (11)

Fałszowanie historii narodów to najbardziej opłacalny biznes świata – tu jest większe przebicie niż na narkotykach; i przez całe pokolenia.

 

Pani napisała tak: „Czy jest coś gorszego niż ośmieszanie Polski i Polaków?! Czy może być coś bardziej antypolskiego, niż wykrzywianie, przekłamywanie własnej historii?!

I to w sytuacji, kiedy potomkowie emigrantów z lat 20. i 30., znający powody porzucenia Polski z przekazów i legend rodzinnych, dowiadują się teraz, że wszystko o czym słyszeli lub czytali w pamiętnikach prababek i pradziadków to kłamstwa???”

 

Z tego, co słyszałam, Pani rodzice wybrali najlepszą technikę oszustwa.

Przemilczenie strategicznych informacji.

 
Zataili przed Panią, że ojciec pracę zaczynał w UB, a potem był esbekiem. Że zanim został wykładowcą prawa oraz archiwistą, przez 17 lat zajmował się utrwalaniem władzy ludowej.
 
Pani więc „wiedziała wszystko” o rodzinie, ale to było tyle, ile ktoś tam pozwolił jej powiedzieć.

 

Pani poznała o ojcu, o swoim świecie „wszystko”, oprócz tego, co naprawdę ważne.

 

Zabrakło klucza do uszeregowania informacji i zrozumienia, kim Pan jest.

Resortowym dzieckiem.

Wychowywanym w resortowym domu podług wskazań resortu. O umyśle kształtowanym przez resort.


Rodziców nikt sobie nie wybiera, ale każdy sam tworzy własne życie
 

W Pani kręgach od dziesiątków lat operuje się takimi samymi przemilczeniami czy niedopowiedzeniami tj.

  • opuszcza elementy kluczowe dla właściwego zrozumienia tematu,

  • nawarstwia te zmanipulowane opowieści –

  • i konsekwentnie, bez poprawek, przekazuje dalej, powtarza tysiące razy; nawet jeżeli są anachroniczne.

Tak samo jak powstała „historia rodziny Kłys” – czyli do szczętu zakłamana legenda o patriotycznej rodzinie wykładowcy prawa:

  • kiedyś powstawały żargonowe gazety, które nie informowały 3 ml. ortodoksów w Polsce, że trzeba jak najszybciej stąd uciekać, bo idzie koszmarna wojna z koszmarnym Hitlerem, które nie informowały, dlaczego Polacy po latach tolerowania ich nieodpowiedzialnych wyskoków – nagle zaczęli jako narodowa większość walczyć o swoje prawa;

  • od 1944 r. tak samo powstaje „historia Polski”, „historia komunizmu” oraz „historia diaspory w Polsce”.

 
Zna Pani ten mechanizm z rodzinnego domu. Nie powiedziano Pani tylko tego jednego jedynego: że ojciec pracował Urzędzie Bezpieczeństwa.
Drobiazg.
 
Wykonywała Pani zawód publiczny i to pod rodowym nazwiskiem. Żyła Pani sobie jak pączuś w maśle – a tu gruch: świat runął, dachował, a na czole wykwitła etykieta „córka ubeka”.
Przykleja ją tam jednak na amen głównie Pani dorobek publicystyczny, nacechowany ograniczeniem mentalnym czy moralnym, typowym dla Pani środowiska –
 

Problem nie w tym, że pan Stanisław Kłys Panią spłodził.

Rodziców nikt sobie nie wybiera.

Problem w tym, że pan Stanisław Kłys Panią wychował. Wyklepał na zakłamany obraz swój i tchórzliwe podobieństwo ze swojej ubeckiej, agresywnej, niedouczonej, stalinowskiej gliny.

Problem w tym, że Pani jest Golemem.

Zamiast wykruszyć z siebie tę glinę, podjęła Pani wiaderko, którym dotąd tatuś nosił fekalia i wylewał na nasze głowy – Teraz Pani nas zalewa ekskrementami, młoda, niezmęczona, przepełniona wolą zemsty za to, że jest, kim jest.

 
Wie Pani, na czym polega dysonans poznawczy. I jak to boli, gdy umysł rozdzierają informacje z innych kompletów.
 

Żyją wśród nas inni ludzie w Pani położeniu. Dzieci krwawych sędziów, dzieci krwawych aparatczyków – pracują dla Rzeczypospolitej. Ale Pani rozwiązała swój dylemat moralny tym samym sposobem co pan Adam Michnik.

Mam nadzieję, że tylko tymczasowo rozwiązała Pani swój dysonans poznawczy kosztem Polski i Polaków. To zawsze może ulec zmianie.
Mam nadzieję, że jednak dojrzewa Pani do odkrycia, iż prawda jest jedna i niepodzielna.
 
W naszej kulturze, tej polskiej a nie polskojęzycznej, jest ścieżka ekspiacji, której nie ma w Pani totalitarnym świecie: u nas można odpokutować własne winy i winy przodków.
 
Zachęcam.
Niewiele mogę, ale tyle ile mogę – to zrobię.
 
Musi się jednak Pani przygotować moralnie, zanim zacznie Poszukiwania Zmanipulowanej Informacji. Może Pani odkryć wyłącznie to, że to właśnie Panią oszukano oraz wykorzystano – tak samo jak miliony przedwojennych Żydów.
 
Życiorysem narodu jest jego historia.

Życiorysem narodu jest jego historia.

A fałszowanie historii narodów stanowi najbardziej opłacalny biznes świata – tu jest większe przebicie niż na narkotykach; i przez całe pokolenia.

 
I nikt (w drugim-trzecim pokoleniu) nie rozumie, co się dzieje, gdy zachodzi ten proces: to wymaga wiedzy o dawnych zdarzeniach, którą ma niewielu ludzi – a resort Pani ojca ich bardzo konsekwentnie wytępił tuż po wojnie.
I nikt nie umie udowodnić, że jemu i innym krzywda się dzieje. Że mu umysł zniewalają, że…
 
To głównie Pani potrzebowała wystawy IPN, żeby się dowiedzieć, kim jest Pani ojciec.
I to było za mało, aby zrozumieć, na czym polegała zbrodnia systemu komunistycznego.
 
Mój naród to rozumie, i dlatego potrzebuje znacznie więcej niż takich wystaw, gdzie są zdjęcia katów i nazwiska zaszczutych ofiar.
Te ofiary to byli nasi krewni.
Ci ludzie, którzy leżą w anonimowych grobach – to są nasi krewni.
 

My potrzebujemy ich ciał, żeby je pochować.

I prawdy historycznej, żeby ją przekazać dzieciom.

To, co Pani bierze za historię Polski oraz mojego społeczeństwa, wcale nie jest naszą „własną” historią. To jest historia, której współautorem jest Pani ojciec. Ona jest tak samo „prawdziwa” jak Pani życiorys.  Jak wrażenia tych prababek i pradziadków - niepoinformowanych swego czasu, na jakim świecie właściwie żyją.

My tę historię właśnie teraz odkłamujemy.

I jest tak jak mówię, my Polacy – nie mamy się czego bać. Byliśmy w porządku. Jako państwo i naród od początku dni.

 
Utrwalanie ustroju polega na utrwalaniu jego standardów. 
 
Pani ojciec zajmował się fachowym zaszczuwaniem takich, w których zostały resztki przyzwoitości  oraz przedwojennej normy zawodowej. Tych, którzy własnym życiem dawali przykład, że istnieje moralność oraz zasady.
Zaszczuł adwokata Stanisława Hejmowskiego, który podjął się obrony oskarżonych o Wypadki Poznańskie.
 

Żeby już nikt nigdy więcej nie ważył się bronić z przekonaniem, ze wszystkich swoich sił, kogoś kto ma inne poglądy – żeby były tylko jedyna słuszne. Żeby każdy tylko brał pieniądze za obronę. Powiedział, że dołoży starań. Ale w rzeczywistości, żeby swojego klienta sprzedał.

Utrwalanie ustroju polega na utrwalaniu jego standardów.

Swiat, który nas otacza – i w którym podobno nie za dobrze Pani się czuje - to jest właśnie robota Pani ojca. To on ćwiczył ludzi w grupowych atakach oraz poniżania słabszego.

Nazywamy to sowietyzacją kultury. I przed wojną oraz w trakcie wojny u nas tego nie było. U nas życie społeczne organizował Dekalog. Tylko dlatego Żydzi podczas II wojny otrzymali od nas wsparcie humanitarne w stopniu, który znacznie przewyższał nasze możliwości, chociaż ich ratowanie wcale nie było naszym obowiązkiem.

I może od razu coś Pani powiem: generalnie Pani w życiu nie miała do czynienia z Polakami. Tylko z ludźmi ze swojego srodowiska, którzy zostali ukształtowani tak samo jak i Pani. Może Pani być pewna, ze to oni Pani najbardziej dokuczyli.
 
Po wyjściu z resortu, spójrzmy i tej prawdzie od razu w oczy, Pani ojciec także utrwalał ustrój, tylko już w rękawiczkach.
Bo w archiwach, proszę Pani, można utrwalić znacznie więcej ustroju niż ręcznie, i trwalej. Na przykład można doprowadzić do zniszczenia akt sprawy sądowej z Przytyka. Żeby na rynku została tylko zakłamana Wikipedia i Pani wymysły.
I był wykładowcą, a na uczelniach, proszę Pani, można ten ustrój utrwalać najlepiej.
Można obserwować dzieci i wystawiać im opinie, można forować cynicznych niedouków.
 

Patrząc na to, w którym roku Pani ojciec zaczynał studia (1954) – myślę, że chodzi o jednego z tych młodzieńców, co to „studia prawnicze” na potrzeby UB kończyli w 1 rok-2 lata.

To właśnie któryś z tych ambitnych „prawników”, przez których jeden z moich byłych teściów śp. prof. dr hab. Marian Iwanejko – wtedy asystent na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego – wyleciał z pracy, i przeszedł pierwszy zawał w wieku 27 lat.

Za karę mu jeszcze dokwaterowano do mieszkania w roli przymusowych sublokatorów – trzyosobową ubecką rodzinę o standardach kulturowych gorszych niż przedwojenne służące, przychodzące do tego inteligenckiego domu z zapadłych galicyjskich wiosek.
 

Za co? Bo jako jeden z dwóch wykładowców na całej tej uczelni – odmówił honorowania na egzaminach tej szybkiej ścieżki dla ubeków. Bo prawa nie można sie nauczyć w 1 rok. A przynajmniej prawa europejskiego. W 1 rok można jedynie wychować kogoś, kto ma kwitek,  nic nie wart, że ma wyższe wykształcenie; w rzeczywistości to honorowanie bezprawia i antykonstytucyjne działanie.

Mój teść był prawnikiem wybitnym. Polska skorzystała z jego prac, napisanych w latach 60-70-tych, gdy negocjowaliśmy wejście do Unii Europejskiej.

Poradził sobie, chociaż potem na niego donosił sam pan Julian Polan-Haraschin, znany jako „Krwawy Julek”, szwagier kardynała Fr. Macharskiego. Ale żył bardzo krótko, zmarł w wieku 56 lat na czwarty zawał. Czy Pani się orientuje, co On jeszcze mógł Krajowi ofiarować?

 
Nie radzę Pani uwierzyć, że Pani ojca wyrzucono z resortu za łapówki w 1971 r. To za okrągłe, to za zgrabne. On na pewno wciąż kłamie, ponieważ mówić prawdy już nie umie.
Ta sprawa ma drugie dno. I wystarczy spojrzeć na daty pracy Pani ojca, żeby zadać kilka pytań.
 
 
Nie trzeba bić, wiązać, zębów wyrywać, katować. Wystarczy przemilczeć.
 
Nie współczuję Pani odkrycia, związanego z ojcem.
To było kilka lat temu.
I gdyby Pani prawidłowo podeszła do sprawy, byłoby po wszystkim. Nikt nie ponosi winy za to, kim są jego rodzice – każdy ponosi odpowiedzialność za to, kim sam jest. Co sam stworzył.
 
Pani między innymi stworzyła „Odezwę do tchórzy” , w której nie podaje Pani prawdy o wydarzeniach - a także dzieli Pani ofiary na lepsze i gorsze. W której są dwa sorty nieboszczyków:
  • zamordowanych Polaków Pani traktuje jak mierzwę pod chwałę żydowskich terrorystów;
  • traktuje czyny bandyckie, nawet te tchórzliwe jak bohaterskie. Albo je usprawiedliwia. Tylko dlatego że sprawcy byli żydowskiego pochodzenia.

Ja to rozumiem. Jako wychowawca/opiekun behawioralny miałam do czynienia z ludźmi o osobowości skrzywionej przez błędne wychowanie.

A Pani jest resortowym dzieckiem, więc pochodzi z głęboko zdemoralizowanego,  przestępczego środowiska; została Pani wychowana na sprawcę przemocy – i jest Pani takim sprawcą.

Pani może więc nie wiedzieć, iż wszyscy totalitaryści (i kryminaliści) przerabiają ofiary na winnych oraz je upadlają - to podstawowe narzędzie sprawcy przemocy fizycznej oraz psychiatrycznej. Trzeba długiego kursu dla sprawców przemocy, żeby zacząć marzyć o wyjściu z tego zaklętego kręgu.

 

W „Odezwie…” operuje Pani wielopiętrową manipulacją, która bazuje na „pracy” iluś pokoleń różnych umysłów totalitarnych.

Sama ma Pani umysł totalitarny.

A sytuacja jest o tyle interesująca, że na pewno nie ma Pani pełnego  wglądu w rzeczywistość – historyczną i współczesną; to wykluczone przy Pani mentalnych kagańcach oraz niewiedzy; zwykłego niedouczenia w sferze historii oraz nauk społecznych.
Tak więc, nie wykluczam nawet, że chciałaby Pani, chociaż momentami, działać w dobrej wierze – naprawić ten świat… chociaż zachowuje się jak pijane dziecko z brzytwą i we mgle.
 

… ale jest Pani jako człowiek jedynie chodzącym dowodem na to, że władza oznacza władzę nad informacją, także historyczną.

Nie trzeba bić, wiązać, zębów wyrywać, katować. Wystarczy przemilczeć.

 
To droga donikąd dla osoby, która ma Pani dar.
 
W swoich pracach foruje Pani pogląd, że ubecy to byli tacy sami chłopcy jak ci z lasu: obie grupy przypadkowe i nieszlachetne –. Tak Pani wyszło, gdy zestawiła Pani jednego ubeka i jednego chłopca z lasu, z lat 1945-46, i trochę obie historie oszukała (przypomnijmy: Pani ojciec przystąpił do UB w 1954 r.).
 
Moim zdaniem po wojnie polsko-radzieckiej 1920 r. , a najpóźniej po 17 września 1939 r., nie było wątpliwości, czy ta właściwa dla obywatela Polski strona Armii Czerwonej jest przed lufą czy za lufą.

Bo tylko zdrajca lub najeźdźca (ktoś z innej kultury), człowiek o duszy niewolnika albo niedorozwinięty może kupić koncept, iż można zostać wyzwolonym przez obcych – obce wojsko – obcych polityków - w swoim własnym, demokratycznym kraju.

Prezentuje też Pani interesujący zestaw obiektów nienawiści.
Miota się pomiędzy jaskiniowym antysemityzmem, a wrogością i uprzedzeniem wobec Polski i Polaków – tylko dlatego, że są Polakami, lecz „uzasadnia” to Pani nieprawdziwymi zarzutami np. ich antysemityzmem, dokonywaniem zbrodni na Żydach w II RP, udziałem w Holocauście.
 
Moja rada taka.
Czas zauważyć, że już Pani nie jest właścicielką Polski Ludowej i poddać się fachowej resocjalizacji. A potem miło sobie pożyć, z nami Polakami w przyjaźni, w świecie rzeczywistym, w którym polscy Żydzi to współobywatele, towarzysze broni, sąsiedzi, koledzy z pracy, przyjaciele, kochankowie.

Dla Pani to sprawa aut aut.

Ma Pani prawdziwy talent. Ma Pani szanse napisać takie rzeczy, które przetrwają całe lata – i oczyszczą nazwisko Kłys, a nawet przydadzą mu blasku.

Musi Pani jednak dążyć do prawdy, zamiast się wikłać w te holocaustowi mitologie, pstrzone prozą poetycką. To droga donikąd dla osoby, która ma Pani dar.